wtorek, 5 sierpnia 2014

Świadectwo - o uzdrowieniu numer jeden i dwa


11 czerwiec 2014
Samko wiele razy w zeszłym roku chorował. Był tydzień chory, tydzień zdrowy i tak w kółko. Ten rok również nie zaczął się dla niego normalnie.
Moi rodzice byli na nabożeństwie którego tematem były uzdrowienia. Po wysłuchaniu kazania o tym, jak Bóg uzdrawiał i ciągle uzdrawia, rodzice poprosili o modlitwę o uzdrowienie. Bóg uleczył kolano mojego taty, które było niesprawne od kilkudziesięciu lat oraz kręgosłup mojej mamy.
Rodzice podsunęli mi pomysł, który również mnie przyszedł do głowy, bym pojechała spotkać się z człowiekiem, przez którego Bóg w ten sposób się manifestuje. Tak też zrobiliśmy. Nasz brat z Węgorzewa - Leszek modlił się o zabezpieczenie Samuelka. Ja i Adam podziękowaliśmy mu a mój mąż poprosił go o modlitwę o moje uzdrowienie bo od kilku dni czułam ból ucha, szczęki i głowy. Nie byłam nawet pewna czy umówić się do neurologa, dentysty czy laryngologa.
Brat Leszek zapytał mnie czy czuję teraz ból. Kiwnęłam głową i powiedziałam: „t....nie!”. Odruchowo przytaknęłam ponieważ czułam ten ból jeszcze parę minut wcześniej ale jednak tego bólu nie było! Już sama moja i Leszka wiara w to, że mogę być uzdrowiona wystarczyła, aby mnie uleczyć.
Byłam zdumiona, zaniepokojona, wątpiąca, szczęśliwa, zdziwiona. Przez cały ten dzień ból powracał i odchodził. Bardzo się w siebie wsłuchiwałam aby się przekonać czy aby na pewno Bóg mnie uzdrowił i miałam co do tego pewne wątpliwości. Żałowałam czasem, że Leszek się o mnie nie modlił. Ale później dałam spokój. Postanowiłam się tym nie przejmować i przyjąć wiarą, że jednak jestem zdrowa. I jestem zdrowa.

Kilka dni temu bardzo bolał mnie brzuch. Już wcześniej tego doświadczałam. Lekarze twierdzą, że jestem zdrowa ale jednak raz na jakiś czas, co kilka dni, ten silny ból powracał. Pewnego wieczoru Adam postanowił się nade mną modlić. Zrobił to i... nic się nie wydarzyło. Poszliśmy spać i Adam jak zwykle usnął po minucie. A ja czekałam na uleczenie. Znów się wsłuchiwałam w siebie i swój ból. Ale ponieważ ten wieczór był cudowny, moje myśli skierowałam na to, co się wydarzyło. Gościliśmy tamtego wieczora brata Bradleya i był to naprawdę cudowny, owocny czas. Tamtego wieczoru modliliśmy się i czuliśmy wielką wdzięczność Bogu za to wszystko, co nam dał, co robi każdego dnia. Leżąc w łóżku zaczęłam w myślach, aby nikogo nie obudzić, wychwalać Pana. W sercu miałam radość i wdzięczność, jakiej jeszcze nigdy wcześniej nie miałam. Kocham, kocham, kocham - to jedno słowo było we mnie. „Panie Jezu, tak bardzo Cię kocham!!!!” - krzyczała cała moja dusza. Nie mogłam spać. Właściwie to nie chciałam spać tylko wielbić Boga. Czułam jeszcze zapach olejku, którym namaścił nas Brad oraz obecność Pana w moim domu. Wiem aż za dobrze, że miłość nie jest uczuciem i bardzo rzadko się wzruszam ale tamtej nocy miłość, radość, pokój wylewały się ze mnie jak szampan z butelki, którą ktoś wcześniej potrząsnął i odkorkował.
I wtedy przyszło uzdrowienie. Poczułam jakby ktoś przyłożył do mojego brzucha przyssawkę od odkurzacza, nastawił na delikatne ssanie i odkurzał mój brzuch. Nie było to nic spektakularnego i za pierwszym razem nie do końca pomogło. To tak, jakby próbować odkurzyć mocno zakurzony dywan lekkim ssaniem. Za pierwszym razem tylko trochę pomogło. Ale to się wydarzyło drugi raz i trzeci. I usnęłam bez ciężaru na moim ciele, uleczona.

Kiedy myślałam kiedyś o tym, jak Boża moc może się zamanifestować, bałam się tego. I ten strach przed nieznanym nie pozwalał mi tej mocy doświadczać. Dziwne, ale bałam się tak naprawdę, że Bóg mógłby mnie w jakiś sposób skrzywdzić lub ośmieszyć. Jednocześnie wierzyłam że On chce działać w moim życiu, ale nie byłam pewna czy moja psychika, mój umysł będzie w stanie przetrwać Boże dotknięcie. Doświadczenie moich, jak dotąd bardzo konserwatywnych, rodziców zachęciło mnie aby przekonać się na samej sobie czym jest praktyczna miłość Jezusa wobec mnie. I dlatego też napisałam to świadectwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...