wtorek, 5 sierpnia 2014

Świadectwo - o nadprzyrodzonym przebaczeniu


W Piątek wieczorem miałam taki nastrój: myślałam, że umrę z nudów jeśli nie przeżyję czegoś wyjątkowego, nadprzyrodzonego, prosto z nieba. Napatoczyła się na FB Marta Skurzyńska więc jej to wyznałam. W takich sytuacjach dobrze mieć przyjaciela, który nie powie czegoś w stylu „biedaczko rozumiem cię” tylko powie to, co Marta mi napisała. Ona odpowiedziała: „niestety nie mogę się zidentyfikować, mnie rzadko jest nudno. w samym <kochaj Boga i bliźniego> tyle jest do roboty”.
Pomyślałam tylko, że kompletnie mnie nie rozumie i nie ma co dalej ciągnąć tematu.
W sobotę wstałam w tym samym nastroju. Myślałam, że jeśli nie przeżyję jakiegoś uzdrowienia czy czegoś takiego, umrę z tęsknoty. Ale podczas czytania biblii dostałam bardzo silne przekonanie, że powinnam zadzwonić do teściowej i ją przeprosić. To była taka radosna wiadomość, że natychmiast obudziłam Adama aby mu to powiedzieć. Czułam się jakbym już to zrobiła bo wiedziałam, że to zrobię na 100%. Znałam to naglące uczucie. Nie opuściłoby mnie, dopóki nie wykonałabym zadania.
Już kilka miesięcy wcześniej miałam myśl, aby ją przeprosić ale obawiałam się, że ona powie: „aha, mam cię, przyznajesz, że jesteś czarną owcą, zakałą rodziny...” Bo te 10 lat z teściową, były naprawdę trudne dla nas obu.
Tym razem w ogóle nie bałam się jej reakcji i nie oczekiwałam niczego w zamian. Dlaczego? Bo Bóg mi uświadomił, że Jezus Chrystus umarł za mnie, mojego cudownego synka i za nią. U Niego nie ma lepszych i gorszych. Każda rana, każdy policzek, oddzielenie od Ojca, śmierć duchowa, przybicie do krzyża, śmierć cielesna była tak samo za moje grzechy jak i za jej grzechy.

Była zdumiona.

Potem zadzwoniłam też do Sylwii, która od niedawna ma tę samą teściową co ja. Niestety idzie po moich śladach. Te same przeżycia, te same bóle. Powiedziałam jej, że przepraszam ją za każde moje złe słowo wypowiedziane pod adresem naszej teściowej. Z początku nie rozumiała, trochę nas broniła, ale potem obiecała palnąć mnie po głowie jeśli kiedykolwiek mi się jeszcze zdarzy coś złego powiedzieć w jej czy czyimkolwiek kierunku.

Zadzwoniłam też do Ani, córki mojej teściowej. Odrzuciła mnie po jednym sygnale. Kasuje moje mejle, nie odbiera telefonów. Bo kiedy dasz piekłu iskrę, ono się rozpala i rozprzestrzenia. Moje stosunki z jej mamą wpłynęły też na moje stosunki z nią.
Napisałam sms. Że przepraszam ją za każde raniące słowo, gest a nawet myśl. Jest mi szczerze przykro, żałuję.

Tyle jest do zrobienia z samym „kochaj Boga i ludzi”.
Dzięki Marta!

DOPISANE DWA DNI PÓŹNIEJ:
Ja i Adam postanowiliśmy pościć przez 21 dni postem Daniela. Już pierwszego dnia Ojciec dał nam coś gigantycznego na zachętę! Ania odpisała. Że ona też ma za co nas przepraszać i że ma nadzieję na pokój! Alleluja!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...