poniedziałek, 13 stycznia 2014

Świadectwo - o ucieczce przed Bogiem


W 2012 roku straciłam podczas ciąż dwoje dzieci. A historia ta dotyczy czasu po drugim poronieniu.
Kiedy w szpitalu czekałam na badania, modliłam się o wolę Bożą. Lekarz potwierdził, że dziecko nie żyje. Już wiedziałam co mnie czeka bo 4 miesiące wcześniej straciłam córeczkę w 13 tygodniu ciąży.
Po zabiegu czytałam Słowo Boże, modliłam się. Wyszłam jeszcze tej samej nocy kiedy zbudziłam się po narkozie. Na drugi dzień rano cieszyłam się, że mogę tulić mojego synka, że jestem w swoim domu i że jest tak spokojnie.
Ale później coś się stało. Bylam bardzo nakrecona. Umowilam mnostwo wizyt u roznych specjalistow. Wpadłam w wir poszukiwania w sobie zła, które zabiło dwoje moich dzieci...
Byłam zła. Kiedy mąż się modlił, nie mówiłam „amen”, sama w ogóle się nie modliłam. Nie czytałam Biblii. Kiedy ktoś głośno przy mnie się modlił, myślałam sobie, że to czcza gadanina. W ogóle nie wierzyłam mężowi. Myślałam, że jest słaby a ja jestem silna. Myślałam, że jest naiwny i ze jest pozerem. Boga uznalam za patalogicznego ojca, ktory najpierw daje cudowny prezent a potem zabiera. 

Genetyk wypytywał o naszą rodzinę poczynając od dziadków i rysował jakiś wykres. Moja zmarła córeczka była jakimś iksem na wykresie. Lekarz był optymistą. Powiedział, że mamy ogromne szanse na zdrowe dziecko bo nasz pierwszy syn jest zdrowy. Tłumaczył nam, że zrobimy badania i wykryjemy czy mamy gen, który mógłby powodować wady genetyczne u naszych dzieci. Zapytałam czy da się to leczyć. Odpowiedział, że nie. Zapytałam więc po co mam robić badania skoro nie da się tego uleczyć. Lekarz zaczal owijac w bawelne. Najpierw powiedział, że będziemy wiedzieli czy to mamy czy nie. Nic nie rozumiałam. Potem powiedział, że jeśli któreś z nas ma ten gen, to dziecko może mieć wadę lub nie. Nadal nie rozumiałam. Po co w takim razie robić te badania? Drążyłam temat. Prosiłam o jakąkolwiek sensowną odpowiedź, zastanawiałam się czemu on mnie nie rozumie i jak prościej mogę mu zadać to pytanie. Dlaczego on nie odpowiada na moje proste pytanie? Po co miałabym wiedzieć czy mam ten chromosom skoro dziecko może być chore lub zdrowe i nie da się tego leczyć? Wtedy lekarz odpowiedział spokojnie, że jeśli posiądziemy wiedzę że jedno z nas ma ten chromosom, będziemy mogli sprawdzić, czy dziecko ma wadę genetyczną czy nie. (Nawiasem mówiąc nie mówił on o dziecku a o zarodku, płodzie). I prawie radośnie oznajmił, że da się to zaobserwować od samego poczęcia. Już pewnie wiecie o co mu chodziło, ale ja nadal wpatrywałam się w niego nie rozumiejącymi oczami. Powiedział, że taki wadliwy zarodek da się odseparować...
Nie od razu się ocknęłam, nie od razu zrozumiałam co on do mnie mówi. Jak otępiała wyszłam z gabinetu, dojechałam do domu.
Ale w którymś momencie powoli obudziłam się z tego dziwnego snu, w którym aborcja daje nadzieję. W którym maleńkie poczęte ciałka i dusze się „odseparowuje” aby zrobić lepsze.

Zrozumiałam, że nie pomogę sobie. „Bóg nie chce mi pomóc a ja sobie nie umiem pomóc. Jestem całkowicie bezradna i samotna” - myślałam...
To wszystko trwało około tygodnia, dwóch. Ta rozpierająca energia aby coś zrobić gdzieś uleciała.
Po kilku dniach spędzonych w czterech ścianach postanowiłam pójść na spacer z synkiem. Chciałam to zrobić dla niego choć sama miałam ochotę do końca życia leżeć w łóżku.
Na spacerach mam zwyczaj się głośno modlić. Zacisnęłam zęby i powiedziałam sobie, że od dziś będę miała inne spacery. Przez cały ten czas próbowałam uciec od Boga. Ale On był wszędzie. Patrzyłam na chmury i On tam był. Chodziłam po Jego ziemi... Byłam bardzo zła. Nie miałam szans od Niego uciec. Skoro nie mogłam zniknąć z Jego posiadłości, wylałam siebie przed Nim. Czułam się jak małe dziecko, któremu ojciec dał wymarzoną zabawkę a kiedy pokochałam tą zabawkę wrócił aby mi ją odebrać mówiąc, że się pomylił. Bardzo się nad sobą użalałam i wyrzucałam Bogu że Go nie rozumiem jak mógł tak zrobić. Zarzucilam Mu, ze jest morderca, oszustem i zlodziejem...
I to wystarczyło. Byłam całkowicie oczyszczona. Ojciec przygarnął mnie bardzo blisko, utulił, ukołysał, uspokoił. Zrobil to choc Mu zarzucalam najgorsze rzeczy. Nie odwrocil sie ode mnie, nie porzucil mnie.
Postanowilam uwierzyc Bogu. Postanowilam Mu zaufac wbrew opiniom lekarzy, poradom rodziny, doswiadczen wlasnych i siostr w kosciele. Nie zrobilam wiecej ani jednego badania.
364 dni po smierci Michalka urodzil sie Dawidek.
EDIT: kiedy po trzech latach postanowilam stanac przed zborem aby opowiedziec to swiadectwo, stwierdzilam, ze brakuje tu czegos waznego. Dlaczego zarowno ja jak i Adam wracamy ciagle do tych wydarzen, kiedy mowimy o naszym duchowym wroscie? Dlaczego to takie wazne? Odpowiedz przyszla natychmniast.
W tamtym czasie tej okropnej modlitwy nie bylo w niej Jezusa. Nie znalam Go. Nie znalam wiec Boga i Jego natury bo On powiedzial, ze pelnia boskosci zamieszkala w Jezusie. Ze Jezus jest pelnym, doskonalym obrazem Boga Ojca. I ze nie ma innej drogi do Ojca bo to Jezus jest DROGA, PRAWDA i ZYCIEM. Zrozumialam, ze polozenie zaufania w Jezusie bylo moim poczatkiem. Adama tez. 
Psalm 139 “ ... Dokąd ujdę przed duchem twoim? I dokąd przed obliczem twoim ucieknę?
Jeśli wstąpię do nieba, tam jesteś. A jeśli przygotuję sobie posłanie w krainie umarłych i tam jesteś...”

Psalm 66 “... Albowiem doświadczyłeś nas Boże, oczyściłeś nas w ogniu, jak się czyści srebro. Wpędziłeś nas w sidła, włożyłeś brzemię na biodra nasze. Pozwoliłeś ludziom tratować nas po głowach naszych, szliśmy przez wodę i ogień, lecz wyprowadziłeś nas na wolność.
Dlatego wejdę do domu twego z całopaleniem. Dopełnię ci ślubów moich... Pójdźcie, słuchajcie, wszyscy bogobojni, a opowiem co On uczynił dla duszy mojej!"

Psalm 62:  "W Bogu zbawienie moje i chwala moja; Skala mocy mojej, ucieczka moja jest w Bogu. Ufaj Mu, narodzie, w kazdym czasie, Wylewajcie przed Nim serca wasze: Bog jest ucieczka nasza!"

Ewangelia Jana 10:10 " Zlodziej (szatan) przychodzi tylko po to by krasc, zabijac, niszczyc. Ja (Jezus) przyszedlem, aby (owce-my) mialy zycie i OBFITOWALY". Nawiasy moje.

List sw Pawla do Kolosan 2:9 " Gdyz w Nim (Jezusie) zamieszkala cielesnie cala pelnia boskosci"


Fragmenty Biblii pochodzą z Biblii Warszawskiej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...