niedziela, 18 listopada 2012

Świadectwo - o wyjątkowym prezencie

~~Moje małe świadectwo~~

Pewnej zimy dostaliśmy złą wiadomość. Powaliło mnie to z nóg. Nie wiedziałam czy damy sobie z tym radę. Jednocześnie byliśmy bezsilni, nie mieliśmy wpływu na bieg wydarzeń, nie od nas zależał dalszy przebieg spraw.
Bardzo potrzebowałam w tej sytuacji pewności. Powinnam ją mieć zawsze, ale człowiek jest tylko człowiekiem i czasem wątpi, boi się i chce mieć w życu jakieś pewniki. Więc następnego dnia modliłam się mniej więcej tymi słowami:
Boże, chciałabym od Ciebie dostać wyraźny znak, że jesteś ze mną, że zatroszczysz się o tę sprawę i że słyszysz mnie teraz i zawsze. Wiem, że powinnam zawsze to wszystko wiedzieć, nie wątpić ale jest mi tak ciężko! Bardzo potrzebuję od Ciebie wyraźnego znaku, że mne teraz słyszysz. Nie rozumiem dlaczego w moim życiu dzieje się tak, jak teraz. Może nie muszę tego wiedzieć, ale muszę wiedzieć, że mnie teraz słyszysz i że weźmiesz sprawy w swoje ręce. Bo tylko Ty możesz obrócić bieg spraw, tylko Ty potrafisz rozwikłać tę sprawę. Potrafisz wpływać na ludzi, uzdrawiać, zmieniać czas i bieg wydarzeń. Jesteś wszechmogący. Pomóż mi.
Niech Twoim znakiem od Ciebie dla mnie będzie niezwykły prezent. Będę od razu wiedziała, że to od Ciebie. Taki prezent może nieużyteczny, ale niezwykły. Jeśli kurier poczty kwiatowej zgubi kwiaty a ja je odnajdę, będę wiedziała, że to od Ciebie. Jeśli jakaś nierozważna kobieta upuści bransoletkę na ten chodnik a ja ją odnajdę, będę wiedziała, że to od Ciebie. Jeśli zobaczę kolorowego motyla, będę wiedziała, że jest prosto z nieba.
Amen.”
Po tej modlitwie czułam się trochę głupio. Jakbym była Janis Joplin prosząca o mercedesa. Mam najlepszego męża na świecie, cudownego małego byczka Samka, półki uginają się od słojów z kilogramami jedzenia, mieszkam w przytulnym mieszkanku a nasz dwunastoletni francuz sprawuje się zaskakująco dobrze. Jestem zdrowa, moja rodzina jest zdrowa, w Polsce nie ma wojny i jest jeszcze tyle spraw, za które jestem wdzięczna. A ja proszę Boga o biżuterię, kwiaty lub motyle w środku mroźnej zimy. Może to za wiele, ale byłam tak przybita, że postanowiłam jednak o to prosić.
Wracałam więc do domu ze spaceru z synkiem zakutanym po uszy i bacznie przyglądałam się chodnikowi, wypatrywałam sreber, kwiatów lub zmarźniętych motyli. I doszłam do domu. I nie znalazłam nic. Żadnych zabiedzonych zabłąkanych motylków dla Asi.
Nie dawałam za wygraną. Następnego dnia, kiedy przyszła pora na codzienny spacer i kiedy już wystarczająco odaliłam się od cywilizacji, znów modliłam się o to samo: „Boże, a może jednak dasz mi ten prezent? Nie gniewaj się na mnie, wiem że mam wszystko. Ale tak bym chciała prezent od Ciebie tylko dla mnie”.
Szłam bardzo podbudowana do domu w ogóle nie myśląc o gotowaniu zupy dla męża. Wypatrywałm z radością prezentu dla mnie. I co? I nie znalazłam nic. Wciągnęłam więc malucha na górę i zabrałam się za gotowanie.
Adam wrócił z pracy, dałam mu jeść a kiedy zajął się maluchem, usiadłam przy komputerze. Otworzyłam facebook. Powiadomienie od dziewczyny, która prowiadzi bloga „LongRedThread”: „A mojego mejla czytałaś?”. Otworzyłam więc mejla. Czytam i oczom nie wierzę. Napisała mi, że uczestniczka, która wygrała u niej CANDY nie spełniła warunków zabawy i nie otrzyma nagrody. Zrobiła więc drugie losowanie i wylosowała mnie. Dostanę wygraną. Wśród około trzystu uczestników, to mnie wylosowała. I to po fakcie wylosowania innej osoby kilka dni wcześniej! Nie do wiary. „Boże, dziękuję Ci, wiem, że to od Ciebie! Dziękuję Ci Ojcze za prezent! Nie mogę w to uwierzyć, dałeś mi ten prezent! Tak się cieszę! Ja, spośród siedmiu miliardów ludzi. Mała mróweczka, a Ty spełniłeś taką moją fanaberię, taką błahostkę. Dziękuję, dziękuję, dziękuję!”
Po kilku dniach paczka dotarła: kilka różnych tkanin w kwiatki. Wielka szkatułka pełna między innymi koralików do robienia biżuterii. Szkatułka jest ozdobiona w motyw motyli. Mnóstwo motylków przysiadło na wieku.
Bóg zna mnie lepiej niż ja samą siebie. Przecież nie noszę biżuterii, przecież kwiaty więdną a jakbym zobaczyła motyla w lutym to bym mogła paść na zawał.
Ale za to wyszywam chusteczniki koralikami. Przecież szyję i tak uwielbiam tkaniny w kwiaty. I te piękne motyle na szkatułce! Niesamowite, Bóg wie lepiej co lubię! Wie, że lubię praktyczne prezenty. Po co dawałam Mu podpowiedzi jak ma dać mi prezent, kiedy On znalazł sposób. Przecież losowanie było zakończone, klamka zapadła, wygrał ktoś inny. Ale nie, On może wpływać na wszystko. Dostałam candy, które miało być dla kogoś innego. Dostałam prezent od mojego Ojca. Tylko dla mnie.

Link to zdjęć candy, o którym mowa:
http://longredthread.wordpress.com/2012/01/03/candy-urodzinowe/

Zapomniałam dodać, że e-mail dostałam poprzedniego dnia, po mojej pierwszej modlitwie.

4 komentarze:

  1. Piękne świadectwo:) Bezpośrednia szczera modlitwa do Boga czyni cuda. Tak mało ludzi o tym wie. Szukają różnego pośrednictwa aby prosić o pomoc. Jesteśmy JEGO dziećmi a ON nas bezgranicznie kocha. Pozdrawiam cieplutko:)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy przeczytasz ten komentarz, ale muszę podzielić się pewną refleksją odnośnie Twojego świadectwa.
    Piszesz, że prosiłaś o kwiaty, motyle lub biżuterię, a otrzymałaś coś bardziej praktycznego - tkaniny, szkatułkę i koraliki - przybornik krawiecki, czyli coś, co posłuży Ci do tego, co bardzo lubisz robić. Ale patrz - jednak odpowiedź Boga była dosłowna - dostałaś kwiaty (na tkaninach), motyle (na szkatułce) i biżuterię, którą możesz wykonać z koralików :-) Czyli jednak Bóg wysłuchał Twojej modlitwy DOSŁOWNIE :-) Miło mi się czytało to Twoje świadectwo. Jakaś nowa nadzieja we mnie się obudziła :-) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy przeczytasz ten komentarz, ale muszę podzielić się pewną refleksją odnośnie Twojego świadectwa.
    Piszesz, że prosiłaś o kwiaty, motyle lub biżuterię, a otrzymałaś coś bardziej praktycznego - tkaniny, szkatułkę i koraliki - przybornik krawiecki, czyli coś, co posłuży Ci do tego, co bardzo lubisz robić. Ale patrz - jednak odpowiedź Boga była dosłowna - dostałaś kwiaty (na tkaninach), motyle (na szkatułce) i biżuterię, którą możesz wykonać z koralików :-) Czyli jednak Bóg wysłuchał Twojej modlitwy DOSŁOWNIE :-) Miło mi się czytało to Twoje świadectwo. Jakaś nowa nadzieja we mnie się obudziła :-) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe świadectwo! Bóg jest cudowny! Tylko On może tak odpowiedzieć na pragnienia serca swojego dziecka.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...